Muzyka nie zna granic wieku, a na rozwijanie pasji nigdy nie jest za późno. Z takiego założenia wychodzą Anna i Sebastian Kresali, założyciele AudioSfery, nowej szkoły muzycznej w Wołowie. Chcą stworzyć miejsce, w którym dzieci, młodzież i dorośli będą mogli odkrywać swoje talenty, rozwijać umiejętności i czerpać radość z muzykowania.
Skąd wziął się pomysł na AudioSferę, czym szkoła różni się od tradycyjnych placówek muzycznych i jakie plany na przyszłość mają jej twórcy? Na nasze pytania odpowiadają założyciele szkoły, Anna i Sebastian Kresali.
Skąd wziął się pomysł na stworzenie AudioSfery w Wołowie?
Sebastian Kresali: AudioSfera to pomysł na wypełnienie luki, która w Wołowie istniała od wielu lat. Chcieliśmy stworzyć miejsce, w którym można uczyć się muzyki bez względu na wiek i poziom zaawansowania.
Jako osoba bez dostępu do szkoły muzycznej, a jednocześnie po studiach na Akademii Muzycznej i wielu latach przepracowanych w tej branży, szczególnie dostrzegam, jak bardzo potrzebny jest ten pierwszy, elementarny etap kształcenia. Bez solidnych podstaw bardzo trudno później osiągnąć poziom takich osób, które rozwijają się muzycznie od najmłodszych lat.
AudioSfera ma więc pomagać zarówno tym, którzy chcą muzykować dla przyjemności, jak i tym, którzy marzą o dalszym kształceniu się i realizowaniu swoich ambicji w większych ośrodkach.
Anna Kresali: Można powiedzieć, że AudioSfera powstała jako naturalny wynik tego, czym żyjemy na co dzień. Prywatnie od zawsze łączyła nas muzyka. Sebastian realizował różne muzyczne projekty sam, a w późniejszym czasie robiliśmy to razem z grupą przyjaciół.
Dziś wracamy do tego tematu ze świeżą energią i zupełnie nowym pomysłem na rozwijanie naszej wspólnej pasji, po kilku latach poświęconych głównie życiu rodzinnemu.
Czym AudioSfera ma się wyróżniać na tle tradycyjnych szkół muzycznych?
Sebastian Kresali: Przede wszystkim profesjonalizmem naszych instruktorów oraz atmosferą, w której każdy może czuć się swobodnie. Zależy nam na solidnych podstawach, ale bez niepotrzebnego stresu i dystansu.
Nie narzucamy jednej podstawy programowej ani sztywnych form oceniania. Chcemy dostosowywać naukę do możliwości i celów konkretnego ucznia. Nauczyciel stawia wymagania, ale przede wszystkim ma pomagać w rozwoju muzycznym i przygotowywać do tego, by uczeń mógł z satysfakcją zaprezentować swoje umiejętności.
Anna Kresali: Najbardziej cenię sobie to, że możemy być elastyczni. Mamy możliwość skrojenia naszej oferty na miarę potrzeb lokalnej społeczności.
Do kogo kierujecie swoją ofertę? Czy przygodę z muzyką może rozpocząć również dorosły?
Sebastian Kresali: Nasza oferta jest skierowana do wszystkich, zarówno dzieci, młodzieży, dorosłych, jak i seniorów. Można przyjść do nas nawet wtedy, gdy nigdy wcześniej nie miało się instrumentu w rękach.
Pierwsze zajęcia to przede wszystkim poznanie ucznia, jego oczekiwań i wspólne ustalenie, od czego najlepiej zacząć. Chcemy, żeby każdy mógł przekonać się, że nauka muzyki jest możliwa niezależnie od wieku i wcześniejszych doświadczeń.
Anna Kresali: Jako mamie, która przez kilka lat oddawała się wychowaniu dzieci w domu, bardzo brakowało mi miejsca, w którym mogłabym wartościowo spędzić czas z maluszkiem i innymi rodzicami.
Moim oczkiem w głowie są więc zajęcia umuzykalniające dla dzieci w wieku od 1 do 6 lat, stworzone z myślą o rodzicach, którzy chcą rozwijać talent swojego dziecka od najmłodszych lat.
Gorąco kibicuję również wszystkim dorosłym osobom, które inwestują w swoją pasję, wracają po latach do instrumentów, na których grali w młodości, lub zaczynają przygodę z muzyką od zera.
Jak mieszkańcy Wołowa przyjęli pomysł powstania szkoły?
Sebastian Kresali: Mieszkańcy Wołowa i okolic bardzo pozytywnie przyjęli naszą inicjatywę. Nasza oferta cieszy się dużym zainteresowaniem. Trafiają do nas osoby z nieprzeciętnym talentem, jednak dla nas każdy uczeń jest tak samo wyjątkowy.
Naszą największą dumą jest obserwowanie, jak ludzie budzą w sobie muzyczną energię i przełamują bariery, grając na instrumentach, które wcześniej wydawały im się nieosiągalne.
Anna Kresali: Potencjał naszych uczniów oraz rozmowy z ich rodzicami dobitnie pokazują, jak bardzo brakowało takiego miejsca w Wołowie i okolicy. Jesteśmy przekonani, że między nami są jeszcze nieodkryte talenty.
Jak widzicie AudioSferę za kilka lat?
Sebastian Kresali: To trudne pytanie, bo przyszłość AudioSfery zależy nie tylko od naszych planów, ale również od ludzi, z którymi będziemy ją współtworzyć.
Marzy nam się miejsce, w którym spotykają się chóry, orkiestry i zespoły, odbywają się koncerty, warsztaty, festiwale i inne wydarzenia muzyczne. Chcielibyśmy krok po kroku tworzyć przestrzeń, która będzie przyciągała ludzi do muzykowania i w której każdy znajdzie coś dla siebie.
Nasi nauczyciele mają różne temperamenty i predyspozycje, dlatego to właśnie wspólna praca i pomysły całego środowiska pokażą, jak daleko możemy zajść.
Naszą ambicją jest, aby AudioSfera stała się muzyczną wizytówką Wołowa, a w przyszłości zyskała rozpoznawalność również poza granicami regionu. Na razie skupiamy się na budowaniu solidnych podstaw pod te plany.
Anna Kresali: Pomysłów mamy wiele. Myślę, że bardzo ważne jest zbudowanie świadomości uczniów, jak ważne są również te przedmioty, może pozornie mniej przyjemne i ciekawe, takie jak teoria muzyki. Granie na instrumencie jest tylko jednym z wielu elementów edukacji muzycznej.
Marzą nam się chór i orkiestra, które mogłyby być naszym znakiem rozpoznawczym podczas różnych wydarzeń lokalnych i artystycznych.
AudioSferę kreują ludzie, zarówno kadra, jak i uczniowie, i bardzo mnie ciekawi, co razem stworzymy.
Muzyczna przestrzeń z przyszłością
AudioSfera to nie tylko miejsce nauki gry na instrumentach, ale również pomysł na budowanie lokalnej społeczności skupionej wokół muzyki. Anna i Sebastian Kresali chcą, aby ich szkoła dawała możliwość rozwijania talentów, nawiązywania znajomości i wspólnego tworzenia muzycznych projektów.
Plany są ambitne, od indywidualnych zajęć po chóry, orkiestry i wydarzenia artystyczne. Na razie najważniejsi są jednak ludzie, którzy już dziś tworzą AudioSferę. Bo, jak podkreślają jej założyciele, to właśnie od nich zależy, jak rozwinie się to miejsce.
Jedno jest pewne. Na muzycznej mapie Wołowa pojawiła się nowa przestrzeń, która może stać się początkiem wielu pięknych muzycznych historii.









